Dzień: 2020-02-02

Proflex/Agnes/Eko-Mur/Pol-Hem vs Chelmża Futsal Team

Proflex/Agnes/Eko-Mur/Pol-Hem – Chełmża Futsal Team 4:1 (2:0)

Bramki:

Proflex: Januszkiewicz 1, Bocian 1, Rogóż 1, Napierała 1

Chełmża: Brandt 1

Żółte kartki: Tatera (Proflex), Grodzicki (Chełmża)

MVP: Maciej Słupecki (Proflex)

Chełmża nie wykorzystała znacznego osłabienia w składzie Proflexu, grając przede wszystkim bardzo nieskutecznie. Pierwszą bramkę Proflex zdobył w 8’ minucie po strzale Januszkiewicza. Na 2:0 podwyższył w 14’ minucie Adam Bocian. Mimo wielu sytuacji z obu stron, do przerwy wynik nie uległ już zmianie. Pod nieobecność Papierowskiego i Laskowskiego, grą Proflexu skutecznie kierowali Napierała i Rogóż, a bardzo wiele wniosła też obecność gościa – Macieja Słupeckiego, który harował na całym parkiecie. W 5’ minucie drugiej połowy Tomasz Rogóż strzelił trzeciego gola dla Proflexu i stało się jasne, że ekipa z Chełmży mocno oddala się od awansu. Dwie minuty później na 4:0 podwyższył Napierała i sytuacja Chełmży zrobiła się już bardzo trudna. Czwarty zespół sezonu zasadniczego ruszył do zdecydowanych ataków. Po faulu w polu karnym Tatery, udało się Chełmży wywalczyć rzut karny, ale Kamil Ciesielski trafił w słupek i pech nie opuszczał jego zespołu. Dopiero na minutę i cztery sekundy przed końcem meczu po nieporozumieniu w obronie Proflex stracił jedynego gola. Zerko Mariuszowi Taterze zabrał Łukasz Brandt. Proflex wygrał 4:1 i biorąc pod uwagę, że w rewanżu może wystąpić w znacznie silniejszym składzie jest zdecydowanym faworytem, aby po raz pierwszy w historii swych startów w Stalex Lidze zameldować się na Gali Finałowej.

TK

Świeckie Orły vs Raf-Mix & Partnerzy

Świeckie Orły – Raf-Mix&Partnerzy 3:9 (1:4)

Bramki:

Świeckie Orły: Góra 1, Prybiński 1, Kotala 1

Raf-Mix: Podolski 2 (1 z karnego i 1 z karnego przedłużonego), Wanat 2, Sieradzki 2, Siekirka 1, Kanik 1, Wasiak 1

Żółte kartki: Kotala, Wyka (Świeckie Orły)

MVP: Patryk Podolski (Raf-Mix)

Orły sensacyjnie wygrały z Raf-Mix’em w Extralidze, ale od tego czasu jak widać wiele się zmieniło. Raf-Mix dawno już wrócił do optymalnej formy, a Świeckie Orły nie prezentują już takiej dyspozycji jak na początku sezonu. Faworyt był więc tylko jeden i trzeba przyznać, że dość szybko zaznaczył swoją przewagę. Pierwszą bramkę dla Raf-Mix’a zdobył Sieradzki, dobijając z bliska strzał Wasiaka. Na 2:0 podwyższył już osobiście Krzysztof Wasiak, a po niespełna dziesięciu minutach i golu Piotra Siekirki, Raf-Mix prowadził już 3:0. Czwartego gola z karnego przedłużonego dołożył Podolski i dopiero wtedy Orły odpowiedziały golem na 1:4 „Guriego”. Tak zakończyła się pierwsza połowa. W drugiej przebieg gry był podobny. Raf-Mix zaczął od mocnego uderzenia i gola z rzutu karnego, tym razem z sześciu metrów Patryka Podolskiego, który był bardzo aktywny w tym mecze. Na 6:1 podwyższył Radosław Kanik. Następny gol to uderzenie Mikołaja Prybińskiego dla Orłów, zmniejszające wynik na 2:6. Końcówka znów jednak należała do Raf-Mix’a, który zdobył trzy kolejne gole z rzędu. Raz do siatki trafił Sieradzki, a dwukrotnie Wanat. Przy stanie 9:2, na 9 sekund przed końcem ładną bramką zdobył jeszcze Kotala, ale nie zmienia to faktu, że sześć bramek zaliczki, pozwala Raf-Mix’owi przystąpić na całkowitym luzie do meczu rewanżowego i już powoli nastawiać się na boje w półfinale i Gali Finałowej.

TK

GMD/Aut-Mor vs TAF Toruń

GMD Plus/Aut-Mor Bukowiec – TAF Toruń 3:4 (0:1)

Bramki:

GMD: Ejankowski 1, Mik 1, Ratkowski 1

TAF: Kraśniewski 3 (1 z przedłużonego karnego), Jankowski 1

Żółte kartki: Stankiewicz, Glazik, (GMD Plus), Kraśniewski (TAF)

MVP: Krystian Kraśniewski (TAF Toruń)

 

Torunianie na własne życzenie zafundowali sobie trudny mecz rewanżowy. Mistrzowie drugiej ligi z GMD od samego początku postawili na twardą defensywę. Skład niżej notowanego zespołu wzmocnił jako transfer ze Skody, Patryk Stankiewicz. Zespół GMD długo stawiał opór. Torunianie pierwszą bramkę zdobyli dopiero na minutę przed końcem pierwszej połowy po uderzeniu Kraśniewskiego. Na początku drugiej połowy dość szybko gola wyrównującego strzelił Damian Ejankowski. Potem wydawało się, że torunianie złapali już swój rytm. Po kilkudziesięciu sekundach znów odzyskali prowadzenie po bramce Jankowskiego. Ekipa GMD szybko przekroczyła limit fauli i w 9’ minucie drugiej części bramkę na 3:1 z karnego przedłużonego dołożył Kraśniewski. Ten sam zawodnik półtorej minuty później podwyższył na 4:1, kompletując hat-tricka i mocno przybliżając się do złotego buta za cały sezon. Przewaga torunian była już wyraźna i wtedy stało się coś zupełnie niezrozumiałego. Drużyna z Grodu Kopernika zapragnęła chyba już w pierwszym meczu rozstrzygnąć losy awansu, bo wycofała bramkarza! Już pierwsza akcja zakończyła się dla torunian kuriozalnie. Michał Suchocki wyrzucił piłkę wprost pod nogi Radosława Mika, a ten uderzył z pierwszej piłki i zrobiło się tylko 2:4. Mistrzowie II ligi poszli za ciosem i po świetnej indywidualnej akcji Jakub Ratkowski dołożył kolejną bramkę. Przewaga torunian stopniała nagle tylko do jednego gola, a gra w hokejowym zamku z wycofanym bramkarzem w ogóle nie przyniosła żadnego efektu. Mało tego, w ostatniej minucie gracze GMD wyszli z szybkim kontratakiem i w sytuacji trzech na jednego, Jakub Ratkowski nie zdążył podać do żadnego z kolegów, tylko sam próbował szczęście i minimalnie się pomylił. Sensacyjny remis był o włos, ale zwycięstwo jedną bramką nie może zadowalać ekipy z Torunia, która zamiast przyjechać na „spacerek” będzie musiała w rewanżu znów mocno się postarać, aby zameldować się w Gali Finałowej.

TK

Noe-Trans Przysiersk vs Gresta/Espack/Sadowska

Noe-Trans Przysiersk – Gresta/Espack/Sadowska 1:5 (0:2)

Bramki:

Noe-Trans: Subkowski 1

Gresta: Wenerski 1, Ernest 1, Kolmajer 1, Wiśniewski 1, Słaby 1

Żółta kartka: P. Gerke (Noe-Trans)

MVP: Tomasz Wiśniewski (Gresta)

 

Obie drużyny podeszły do tej futsalowej wojny bardzo poważnie, o czym świadczy obecność na parkiecie aż 26 graczy łącznie w obu zespołach. Noe-Trans zaskoczył nawet transferem Patryka Kiełpińskiego z Radboxa. Pierwszą bramkę dla Gresty w 6’ minucie w zamieszaniu podbramkowym strzelił Tomasz Wiśniewski. Na 2:0 w 10’ minucie podwyższył Adam Kolmajer. W międzyczasie piłkarze Noe-Trans mieli również swoje doskonałe okazje, ale świetnie w bramce spisywał się Semrau. Zgodnie z oczekiwaniami Noe-Trans postawiło na mocną, fizyczną grę, co przez dugi czas sprawiało Greście problemy szczególnie przy konstruowaniu akcji. Kolejny gol padł dopiero w 7’ minucie drugiej połowy po uderzeniu Wojtka Ernesta. Gracze z Przysierska mieli jednak kolejne świetne sytuacje, a największym pechowcem okazał się Patryk Kiełpiński, bo po jego strzale piłkę z bramki wybijał obrońca Gresty. W końcu jednak ekipa z Przysierska zdobyła upragnionego gola po uderzeniu Subkowskiego. Co ciekawe dosłownie kilka sekund później Noe-Trans stanął przed szansą strzelenia gola kontaktowego. Po potężnym uderzeniu Kiełpińskiego z karnego przedłużonego piłka trafiła jednak w poprzeczkę. W odpowiedzi Gresta uderzyła podwójnie. Dwie świetne asysty zaliczył Tomasz Wiśniewski, a jego akcje wykończyli Paweł Słaby i Łukasz Wenerski. Skończyło się na pewnym zwycięstwie Gresty 5:1, choć gdyby „Raul” trafił z karnego przedłużonego to losy meczu mogły potoczyć się inaczej. Na największe zasłużenie wśród zwycięzców zasłużyli, bramkarz Daniel Semrau, który z pewnością wybronił kolegom ten mecz oraz strzelec bramki i zdobywca dwóch asyst Tomasz Wiśniewski. Zaliczka czterech goli wydaje się być bardzo pewną w kontekście meczu rewanżowego.

TK