„Dwucyfrówka” mistrza, druga porażka wicemistrza

Całkowicie odmienną formę zaprezentowali poprzedni finaliści. Gresta/Espack/Sadowska w debiucie rozgromiła Olimpię 10:0, a Raf-Mix sensacyjnie przegrał drugi mecz z rzędu, tym razem ulegając GMD 2:4.

Relacje:

GMD Plus/Eco-Pol/Aut-Mor – Raf-Mix&Partnerzy 2:4 (2:1)

Bramki:

GMD: Urbański 2, Morgaś 1, Krukowski 1

Raf-Mix: Tokarski 1, Siekirka 1

Żółte kartki: Grobelniak (GMD), Cisoń, Słupecki (Raf-Mix)

Szał Kart:
Złota – Piotrowski (GMD), Siekirka (Raf-Mix)
Srebrna – Urbański (GMD), Tokarski (Raf-Mix)
Brązowa – Morgaś (GMD), Urtnowski (Raf-Mix)

 

 

 

 

 

 

 

 

MVP: Bartosz Piotrowski (GMD) – 21 strzałów obronionych (91% skuteczności)

 

 

 

 

Sztab GMD zrozumiał chyba, że w Extralidze nie ma czego szukać bez klasowego bramkarza. W poprzednim meczu z konieczności między słupkami stanął Ejankowski i efekt był, jaki pamiętamy. Tym razem w bramce stanął Bartosz Piotrowski, którego nie trzeba kibicom szerzej przedstawiać, golkiper, który bronił barw Unisławia w pierwszej lidze futsalu. Piotrowski już w pierwszym meczu został bohaterem spotkania, broniąc 21 strzałów i to z takim rywalem jak Raf-Mix. Zaczęło się wyśmienicie dla GMD. Po dwóch indywidualnych akcjach Patryka Urbańskiego GMD prowadziło w 8’ minucie 2:0. Raf-Mix rzucił się do odrabiania strat, ale zdołał zdobyć gola kontaktowego dopiero w końcówce pierwszej połowy, gdy po zagraniu ręką Czarnowskiego, z rzutu wolnego po składnie rozegranej akcji gola zdobył Tokarski. W drugiej połowie mimo sporej przewagi optycznej Raf-Mix nie mógł przełamać obrony GMD, a przede wszystkim pokonać świetnie spisującego się Piotrowskiego. Udało się to dopiero w 7’ minucie za sprawą Piotra Siekirki. Wydawało się, że wicemistrz pójdzie za ciosem i zdobędzie kolejne gole. Tymczasem Raf-Mix nadział się na szybką kontrę GMD, którą na gola zamienił Mateusz Morgaś. Gracze GMD bardzo skutecznie bronili się w końcówce. Raf-Mix musiał zaryzykować. Szymon Kmecik z konieczności opuszczał więc bramkę, grając coraz wyżej. Po jednej z takich akcji GMD wykonało kolejną kontrę, która okazała się już zabójcza. Bramkę na 4:2 strzelił Jakub Krukowski, ustalając wynik meczu. Tym samym wicemistrz poprzedniego sezonu, fatalnie rozpoczął od dwóch porażek z rzędu.

Encanto Salon Wnętrz/Gęsia Szyja – Proflex/Agnes/Agrokompleks/Roplast 2:6 (1:1)

Bramki:

Encanto: Mierzejewski 1, Wieczorkowski 1

Proflex: Napierała 2, Gaca 2, Rogóż 1, Papierowski 1

Żółte kartki: Lewandowski (Encanto), Stankiewicz (Proflex)

Szał Kart:
Złota – Wieczorkowski (Encanto), Napierała (Proflex)
Srebrna – Mierzejewski (Encanto), Gaca (Proflex)
Brązowa – Elwartowski (Encanto), Podolski (Proflex)

 

 

 

 

 

MVP: Marcin Napierała (Proflex/Agnes)

 

 

 

 

Proflex odniósł drugie zwycięstwo w sezonie. Pierwsza połowa zakończyła się remisem 1:1 po golach Mierzejewskiego i Napierały. Mecz rozstrzygnął się na samym początku drugiej połowy. Wtedy właśnie piekielne trzy ciosy zadał Proflex. Podopieczni Michała Pamulaka zdobyli trzy bramki w ciągu minuty i czternastu sekund, czym całkowicie załamali drużynę z Torunia. Po dwóch golach z rzędu Marcina Gacy i trafieniu Tomasza Rogóża, Proflex wyszedł na prowadzenie 4:1 i mógł już sobie pozwolić na kontrolowanie przebiegu gry. Torunianie oczywiście próbowali zmniejszyć straty. Bramkę na 2:4 zdobył Kamil Wieczorkowski, ale na więcej nie było już ich stać tego wieczoru. W odpowiedzi po szybkich kontrach trafili jeszcze Napierała i Papierowski i Proflex pewnie wygrał z Encanto 6:2, a mógł znacznie wyżej. Tym samym torunianie wraz z Raf-Mix-em, jako jedyni w Extralidze zamykają tabelę bez zdobyczy punktowej.

 

Świeckie Orły – Chełmża Futsal Team 4:3 (3:1)

Bramki:

Świeckie Orły: Misiaszek 2, Jarantowicz 1, Góra 1

Chełmża: K. Ciesielski 2, Dormowicz 1

Żółte kartki: Piskorski, Zielniewski (Chełmża)

Szał Kart:
Złota – Misiaszek (Orły), Dormowicz (Chełmża)
Srebrna – Góra (Orły), Ciesielski Kamil (Chełmża)
Brązowa – Igliński (Orły), Brandt (Chełmża)

 

 

 

 

 

 

 

 

MVP: Karol Misiaszek (Świeckie Orły)

 

 

 

 

Mecz zaczął się dla Orłów fatalnie, bo już po kilkudziesięciu sekundach pierwszą bramkę dla Chełmży zdobył Kamil Ciesielski. Kilka sekund później mogło być już 2:0 dla Chełmży, ale dobrą obroną popisał się Murawski. Świeckie Orły powoli, ale z każdą kolejną minutą grały coraz lepiej i zaczęły stwarzać sobie okazje. Do wyrównania doprowadził wreszcie Patryk Jarantowicz po podaniu Iglińskiego. W kolejnych akcjach trafiali Karol Misiaszek oraz Maciej Góra, który kapitalnie zwiódł obrońcę. Trzeba dodać, że w pierwszej połowie dość sporo było fauli, a dwukrotnie szans z przedłużonych karnych nie wykorzystały Orły. Początek drugiej połowy to niemal kopia początku meczu. W bramce Orłów nastąpiła zmiana i Kacper Siuda dał się pokonać już po kilkudziesięciu sekundach, a bramkę kontaktową zdobył Łukasz Dormowicz. Potem inicjatywę przejęli goście z Chełmży, ale dobrze w bramce spisywał się Siuda. Wynik 3:2 dla Orłów utrzymywał się dość długo, ale ekipa z Chełmży na 3 minuty przed końcem doprowadziła do remisu 3:3, a drugiego gola w spotkaniu zdobył Kamil Ciesielski. Odpowiedź Orłów była błyskawiczna. Minutę później Igliński kapitalnie zagrał piłkę z autu do Misiaszka, a ten uderzył z pierwszej piłki, pokonując Ciesielskiego. Jak się potem okazało był to gol na miarę zwycięstwa, a Karol Misiaszek zgarnął zasłużone MVP dla najlepszego zawodnika.

 

Gresta/Espack/Sadowska – Olimpia MG Eco Invest 10:0 (4:0)

Bramki:

Gresta: Kaczkowski 4, Czerwiński 2, Ernest 2, Komur 2

Zerko: Semrau (14 strzałów obronionych)

Szał Kart:
Złota – Kaczkowski (Gresta), Bollin (Olimpia/MG)
Srebrna – Czerwiński (Gresta), Majka (Olimpia/MG)
Brązowa – Komur (Gresta), Bereza (Olimpia/MG)

 

 

 

 

 

 

 

 

MVP: Piotr Kaczkowski (Gresta/Espack/Sadowska)

 

 

 

 

Gresta jako ostatni zespół pokazała się kibicom, ponieważ w pierwszej kolejce miała pauzę. Jeśli ktoś zastanawiał się, w jakiej formie jest mistrz, to dostał kapitalną odpowiedź. Wynik mówi sam za siebie. Mecz rozstrzygnął się już właściwie w pierwszej połowie. Gresta wymieniała skład całymi czwórkami, więc oglądaliśmy popisy albo duetu Komur – Kaczkowski albo Ernest – Czerwiński. W obu konfiguracjach funkcjonowało to wyśmienicie, a do tego jeszcze wszystkie strzały na swoją bramkę (14) obronił Semrau. Mimo braku kontuzjowanego Wenerskiego i odejścia Jarantowicza, zespół broniący tytułu pokazał się z doskonałej strony, choć trzeba też dodać, że słabszy mecz przydarzył się grudziądzanom wśród których najaktywniejszy zdecydowanie był Kuba Bollin.